Nie znam się na tym ale Kuba
„Nie znam się na tym, ale Kuba to oryginał, kocham go, gdyby nie on, wyjechałbym do Australii, do stryja. Chciałem, ale on powiedział, że tu jest moje eldorado. Tu i nigdzie indziej. I miał racje, jesteś moją Aborygenką.
Odwracam się, zbliża się Kuba.
Będziesz miał wnuka! krzyczy Ben.
Kuba tylko podnosi głowę do nieba i uśmiecha się. Chyba dziękuje Bogu.
Tuska, jak cię zobaczyłem tam, nad rzeką, byłem pewny, że przyprowadził cię anioł.
POSIADŁOŚĆ Ali Baba
Na Jastrzębim Wzgórzu coraz weselej i gwarniej, prawie że odpust.Tuska sprowadziła matkę. Panoszą się, jakby to było ich. I psa już mają, chyba Franek przyprowadził, większy od wilka. Kaśka miała chwilę szczerości i opowiedziała mi o tych zmianach. We wsi spotkała Tuśkę, a jedząc lody w upalny dzień, paple się wszystko, zwłaszcza jeśli spotkają się koleżanki ze szkoły. I konie, klacze sztuka w sztukę, żadnej łatki przypiąć nie można, jak gazele, jak dobrej marki samochody wyścigowe. Specjalnie wybrałem się na wędkowanie i spinningując, zaszedłem pod rodzinny dom. Konie nieustannie na pastwisku, mają tylko szopę, w której kryją się przed słońcem czy deszczem. Niedaleko od rzeki, więc bezwiednie podszedłem do ogrodzenia. Piękne zwierzęta, oczy można zgubić, jak w renomowanym salonie samochodowym. I na tym patrzeniu nakrył mnie Kuba. Też był na rybach. Szedł z przeciwka, musieliśmy się spotkać. Nad rzeką sprawa byłaby prosta, mogliśmy się minąć bez słowa.“(11)
<<<< W początkach września doszła
| Już starożytni obliczali >>>>